Wokół mnie było słychać szepty jakiś osób. Dotarły do mnie ciche szmery czyichś kroków i nagle poczułam jak ktoś dotyka mojej dłoni.
- Abi, wróć do nas - mówiła Aoife smutnym głosem.
Nie mogłam słuchać jak cierpi, więc otworzyłam delikatnie oczy i spojrzałam w jej stronę.
- Myślałam, że już nigdy się nie obudzisz! - zaczęła uśmiechnięta, po czym przytuliła się do mnie.
- Naprawdę tak myślałaś? Nie zostawiłabym cię samej, przecież wiesz... - odparłam z optymizmem.
- Bardzo nas wystraszyłaś tym zemdleniem. Straciliśmy cię na jakieś 10 min.
- Dziesięć minut?! To była dla mnie wieczność! Ale pogadamy o tym kiedy indziej.
- Ok, musisz teraz odpocząć. Ja nie będę ci towarzyszyć, bo umówiłam się z p. Walker, że pójdziemy razem do miasta pozałatwiać różne sprawy. Wiem, że powinnam z tobą zostać, ale może samotność sprowokuje cię do drzemki - powiedziała mądrze, jak zwykle.
- Zobaczę, co da się zrobić - odpowiedziałam z uśmiechem, po czym Aoife pożegnała się gestem ręki i wyszła.
Przez długi czas leżałam w swoim łóżku i myślałam o moim śnie. Co mógł oznaczać? Czy był jednym z dziwnych i nie mających sensu snów, czy wręcz przeciwnie?
Podczas tych moich głębokich przemyśleń na moje powieki wkradł się sen. Gdy po dłuższej drzemce otworzyłam oczy, w pokoju była Pegeen.
- Stresujesz się przed jutrem? - zaczęłam.
- Trochę. W sumie to nie wiem co o tym myśleć, ale jestem optymistką.
W tym momencie otworzyły się drzwi od pokoju, w których stanęła średniego wzrostu blondynka.
- Cześć, czy tutaj mieszka Abigail? - zapytała dziewczyna.
- Tak, to ja.
- Jestem Melvina. Słyszałam, że źle się poczułaś, więc postanowiłam cię poznać i podtrzymać na duchu.
- Moi przyjaciele wiele dla mnie robią. Po prostu są przy mnie i to mi wystarczy. Mimo wszystko dziękuję, że przyszłaś. Tak a propos - to jest Pegeen, mieszka tutaj.
- No hej... - powiedziała bez większego zainteresowania - A ty, Abi z kim się najbardziej przyjaźnisz?
Tak... Nie lubię tego typu pytań w szczególności, że padło w obecności Peg, której nie chciałam skrzywdzić.
- Razem z Aoife'ą, Kelly i Perełką tworzymy zgraną paczkę - wybrnęłam.
- Aoife'ą? - zapytała podejrzliwie.
- Tak, powinna zaraz wrócić. Ma świetny charakter, musisz ją poznać! - wtrąciła Peg.
- Zasiedziałam się, lepiej już pójdę. Może kiedy indziej pogadamy - powiedziała wychodząc.
- Miła dziewczyna. Chciałabym ją bliżej poznać. - podsumowała ją Pegeen.
- Tak, ale wydaje się jakaś tajemnicza, nie sądzisz? Jak tylko zaczęłaś powiadać o Aoife'ie to jakby spanikowała i wyszła.
- Nie, nie zauważyłam niczego takiego. Póki co, to nie możemy zbyt wiele o niej powiedzieć, więc nie ma co wyciągać pochopnych wniosków - odparła.
I tutaj miała racje. Mimo tego, że nic nie odpowiedziałam zgodziłam się z nią. Może nie potrzebnie szukam podtekstów, a to po prostu sympatyczna dziewczyna, która chciała pogadać...
- Cześć, wróciłam - powiedziała, wchodząca do pokoju Aoife.
- Strasznie długo cię nie było. Miałaś rację - samotne leżenie w łóżku zmusiło mnie do snu - przyznałam.
- No, wreszcie! W takim razie opowiedz mi swój dzisiejszy sen.
- Zaczęło się od...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz