niedziela, 3 czerwca 2012

Rozdział 3 - Zwierzenia

Następny dzień rozpoczęłam z Aoife'ą. Podczas śniadania czułam się dobrze w jej towarzystwie. Razem śmiałyśmy się i rozmawiałyśmy o ludziach z ośrodka. 
-Widzisz tę blondynkę w niebieskiej koszulce?-zapytała, biorąc kolejny kęs kanapki.
-Tak, zwróciłam na nią wcześniej uwagę. Wygląda dość sympatycznie, nie sądzisz?
-Owszem, wygląda tak, ale nic poza tym... Miałam okazję ją poznać i to jak się zachowuje to tylko pozór, maska, którą zdejmuje kiedy myślisz inaczej niż ona. 
Trochę mnie zaskoczyła odpowiedź przyjaciółki, bo miałam kilka epizodów z ową blondynką w ciągu pobytu w ośrodku i zawsze miałam o niej dobre zdanie.
-Nie wiedziałam, że znałyście się wcześniej. 
-Jak tutaj trafiłam to Melvina od razu przygarnęła mnie do swojej paczki. Byłam wtedy bardzo przybita wszystkim, co działo się w moim domu - kłótnie, krzyki, które zazwyczaj kończyły się biciem mnie albo mojej młodszej siostry. Ich towarzystwo sprawiło, że przestałam o tym wszystkim myśleć, bo obdarzali mnie miłością, której wcześniej nie doświadczyłam. Wszystko było jak z bajki, póki nasze odmienne poglądy nie ujrzały światła dziennego. Chodziło o jakąś drobnostkę, ale dla Melviny to był wystarczający powód żeby mnie skreślić-wyznała dziewczyna.
-Na szczęście teraz mamy siebie i nie musimy się przejmować kimś takim jak ona-dodałam, aby w miarę optymistycznie zakończyć ten temat.
Wyszłyśmy ze stołówki i ruszyłyśmy w stronę pól, będących niedaleko. Większość drogi przemilczałyśmy nie mogąc znaleźć odpowiedniego tematu na dalszą rozmowę.
-Wiesz... cały czas myślę o tym, co mi powiedziałaś i biję się z myślami, czy zadać ci to pytanie... Jak układało się w twojej rodzinie-zapytałam z niepewnością.
-To był dla mnie ciężki czas... Ojciec pił i wywoływał codzienne kłótnie. Matka na początku sprzeciwiała się jego awanturom i próbowała go uspokajać, ale wkrótce sama nie dawała sobie z tym rady i zaczęła brać narkotyki, aby "poczuć się lepiej". Nawet nie wiem skąd je miała i za co. Ojciec obwiniał mnie i Vanessę, moją młodszą siostrę, za stan matki i bił nas. W końcu sąsiedzi zauważyli co dzieje się w naszym domu i powiadomili policję. Mnie przywieźli tutaj, ale do dzisiaj nie wiem co stało się z Vanessą... tak bardzo za nią tęsknie-mówiła przez łzy Aoife'a. Jedyną rzeczą, która przyszła mi na myśl, to przytulić moją przyjaciółkę, aby wiedziała, że już nic złego jej nie spotka i że może na mnie polegać.
Pogoda zaczęła się zmieniać i w mgnieniu oka na niebie pojawiły się chmury. Szybko wracałyśmy, aby p.Walker, nasza opiekunka, nie musiała się martwić. Przez to udało nam się bezpowrotnie odbiec od wszystkich przykrych tematów. Kiedy dotarłyśmy do ośrodka zaczął spadła wielka ulewa. Usiadłyśmy, więc na parapecie w pokoju dziennym i oglądałyśmy z fascynacją to zwykłe zjawisko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz