- Oouuu.... to faktycznie kiepsko. Myślisz, że mój sen mógł coś oznaczać? - zapytałam. Na pewno będzie widziała, ona wie wszystko!
- Kiedyś ktoś mi powiedział, że jeżeli coś Ci się śni, to na pewno nie zdarzy się to w twoim życiu. Do tej pory nie goniły mnie rzesze batonów, więc chyba by się zgadzało -odparła z uśmiechem.
- Chodźmy spać. Peg ma jutro ważny dzień i musi się wyspać.
- Ok, dobranoc - odpowiedziała i zgasiła światło.
Zamknęłam oczy i zasnęłam od razu. Stałam na środku ogromnej ulicy pełnej ludzi. Każdy gdzieś się śpieszył idąc w różnych kierunkach, obijając swoje ciało o barki innych osób. Gdy patrzyli w moją stronę ich wzrok przechodził mnie na wylot, w ogóle nie byłam zauważana. Powoli ruszyłam na przód. Wokół stało wiele budynków, jeden przy drugim, a chmury zakrywały ich wierzchołki. Niebo było szare, tworzyło jakby taką osłonę, aby żaden promień Słońca nie mógł dotrzeć na Ziemię. Pośród tłumu wyłonił się chłopak o ciemnych włosach, kończących się przy uszach. Gdy tylko go dostrzegłam patrzył się na mnie i uśmiechał. Jego twarz coś mi mówiła, tak jakbym wcześniej ją skądś znała. Nie pamiętam jak był ubrany, patrzyłam tylko w te piękne, ciemnobrązowe oczy. Mijał mnie, ale mój wzrok podążał za nim. Był już za mną, ale wciąż się nie odwracał. Nagle ktoś szturchnął mnie mocno w rękę i spojrzałam przed siebie. Stałam na środku drogi. Ludzie, którzy wcześniej nie zwracali na mnie uwagi wołali coś w moją stronę, ale nie byłam w stanie niczego zrozumieć. Mój umysł działał jakby w zwolnionym tempie. Usłyszałam głośny dźwięk dochodzący w prawej strony. Odwróciłam się i dotarł do mnie krzyk jakiejś kobiety. Zobaczyłam nadjeżdżającą ciężarówkę na odległość 10 metrów.
- Aaaaa! - krzyknęłam podnosząc się z łóżka.
- Co się stało? - zapytała zdziwiona Aoife, stojąca przy szafie.
- Miałam dziwny sen... Byłam wśród tłumu ludzi, a potem przejechała mnie ciężarówka - odpowiedziałam powierzchownie. Stwierdziłam, że nie ma potrzeby zadręczać szczegółami przyjaciółki.
- Jej, przerażasz mnie! Nie myśl o tym lepiej, tylko ubieraj się, bo jest już 9.00, a Peg spotyka się dzisiaj z bratem.
- Masz rację, lecę do łazienki!
Wzięłam szybko ubrania z szafy i pobiegłam do toalety. Weszłam pod prysznic i ciepłe krople wody obudziły moje ciało do życia. Wytarłam się w ręcznik, ubrałam i wysuszyłam włosy. Patrząc na swoje odbicie w lustrze myślałam jak będzie nam tutaj dziwnie i pusto bez naszej małej Pegeen. Umyłam zęby i wróciłam do pokoju.
Dedykuję ten rozdział moim dwóm czytelniczkom, których słowa są tutaj zawarte. Kocham Was :*.
Dedykuję ten rozdział moim dwóm czytelniczkom, których słowa są tutaj zawarte. Kocham Was :*.