Chodzi tutaj o kobietę. Znam Ją naprawdę dobrze...albo tylko tak mi się wydaję. Ma znajomych, którzy są lubiani i szanowani przez innych ludzi, łatwo nawiązują kontakty. Otwarci, kreatywni, zawsze uśmiechnięci, dobrze ubrani. Wszystko na pozór idealne. Ale czy niezbędne?
Ona również to zauważyła. Jest z nimi, ale równocześnie gdzieś indziej, sama. Im to wystarcza. Uważają, że ich obecność w pobliżu powinna wystarczyć, że musi się tym zadowolić. Możliwe, że nie robią tego umyślnie, ale nie zauważają jej. Ta dziewczyna czuje się jak zabawka. Znudziła się swojemu właścicielowi, który ani jej nie odda, ani nie będzie się nią bawił. Niby nie jest odrzucona, ale także nieużyteczna. Czuje, że jest niczym. Nie nadaje się nawet do wyrzucenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz