- Było tak świetnie i oczywiście musiał zacząć padać deszcz... - zaczęła Kelly, gdy wróciłyśmy do pokoju.
- Zawsze możemy to powtórzyć. - dodała Aoife.
- I to nie raz! Widziałaś jak Brian patrzył na Abi?
- Tak? Jakoś nie zauważyłam... - odparłam bez przejęcia.
- On ma super styl i jest taki przystojny! - wzdychała Kelly.
- Nie zwróciłam uwagi.
- Nie zauważyłaś, nie zwróciłaś uwagi. Jesteś jakaś zamyślona od czasu wyjścia na dwór. Coś się stało, czy co? - rzuciła.
- Po prostu nie byłam zainteresowana! - odpowiedziałam zdenerwowana.
- Ok, widzę, że nie masz ochoty na rozmowę. Idę się przejść, idziesz ze mną, Aoife?
- Tak, Abi chyba potrzebuje chwili dla siebie. - powiedziała, jakby znała wszystkie moje myśli i wyszła razem z Kelly.
Padłam na łóżko, zamknęłam oczy i starałam się nie myśleć o niczym. Nie trwało to długo, bo po dłuższej chwili przypomniało mi się, że mam w kieszeni rysunek tajemniczej dziewczynki. Wpatrywałam się w niego jakiś czas i nie znalazłam niczego dziwnego, tak jak za pierwszym razem. Będąca na nim kobieta była promienna, uśmiechnięta...
- Po co ja to robię? - odparłam sama do siebie, wrzucają kartkę do szuflady.
Nagle poczułam jak łóżko delikatnie się ugina, tak jakby ktoś siadał obok mnie.
- Wzięłaś mój rysunek.
Odwróciłam się i ujrzałam Renny siedzącą za mną.
- Jak tu weszłaś?! Co w ogóle tu...
- Wzięłaś go! - krzyknęła.
- Chciałam oddać, ale...
- Z resztą nieważne, zatrzymaj go. Nie był dla mnie aż tak cenny. - wtrąciła znowu.
Czułam lęk i dziwne niebezpieczeństwo. Mała dziewczynka krzyczała na mnie i nie pozwalała skończyć zdania, a ja nie potrafiłam na to zareagować.
- Po co się tym interesujesz? - zapytała po chwili ciszy.
- To znaczy, czym?
- Moim rysunkiem, mną? Zwykłe rzeczy, kobieta w samochodzie. Myślałaś, że jestem jakaś czarownicą, czy co? - odparła kpiąco.
- Nie, wydawałaś się tajemnicza, zamknięta w sobie. Chciałam Ci jakoś pomóc. - tłumaczyłam.
- Ale ja nie potrzebuje pomocy. To, że nie zadaję się z innymi, nic nie znaczy. Lubię samotność. Ludzie tylko zagłuszają moje myśli zbędną paplaniną.
- Nie zachowujesz się jak osoba w twoim wieku. Wyglądasz na 10 lat, a mówisz tak, jakbyś miała o wiele więcej. - odparłam.
- Wydaje Ci się, co ty o mnie wiesz... Przez ten rysunek kompletnie ześwirowałaś. Daj sobie z tym spokój i lepiej tu posprzątaj, bo zaraz wrócą twoje współlokatorki. Ja muszę już iść. Może się jeszcze zobaczymy, ale nie szukaj mnie, sama Cię znajdę.
Dopiero kiedy Renny wyszła z pokoju, zauważyłam ten okropny bałagan wokół szafy. Podeszłam do niej i zaczęłam składać wyrzucone ubrania. O dziwo, wszystkie były moje.
Ta dziewczyna mnie przeraża. :D Serio :D
OdpowiedzUsuń