wtorek, 24 kwietnia 2012

Prolog

Siedziałam jak zawsze przy pustym biurku i myślałam o tym, jak mogłoby wyglądać moje życie... wylegiwanie się przed kominkiem wspólnie z najlepszymi przyjaciółmi, rodziną, czytanie książek młodszemu rodzeństwu i przyglądanie się jak dorastają i stają się wspaniałymi ludźmi. Jedzenie posiłków razem, rozmowy i mnóstwo fantastycznych chwil spędzonych w rodzinnej i przytulnej atmosferze, w której czułabym się bezpieczna, a przede wszystkim potrzebna innym. Uśmiech osób z klasy widzących mnie na szkolnym korytarzu byłby dla mnie czymś bardzo miłym, bo miałabym tę wewnętrzną pewność siebie, która pomogłaby mi być silniejszą z każdym dniem. Wspólne przesiadywanie po szkole na dworze razem ze znajomymi byłoby czymś zupełnie normalnym i pewnie nie zastanawiałabym się nad tym jak bardzo to wpływa na moje życie i nie doceniałabym tego aż tak bardzo jak powinnam. Poznanie osoby, która sprawiałaby, że mój świat wyglądałby jeszcze bardziej barwnie i przy niej byłabym kimś zupełnie innym. Kimś szczęśliwym...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz